lęk przed dentystą

Mądry polak przed uszczerbkiem!

Kto lubi wizyty u dentysty? I dlaczego zawsze po zadaniu tego pytania słychać albo świerszcze, albo drwiący śmiech z lekko wyczuwalną nutką strachu? W niniejszym artykule spróbuję krótko odpowiedzieć na to pytanie oraz zaproponować pewną drogę wiodącą do poprawy naszego podejścia do lekarzy tej specjalności. Choć niezbyt może odkrywczą, jednak mam wrażenie że sporemu odsetkowi czytelników ukażę ją z innej, jaśniejszej perspektywy.

Wizyta u dentysty

Zacznijmy więc od tego, dlaczego fraza „wizyta u dentysty” kojarzy nam się gorzej niż wizyta u lekarzy większości pozostałych specjalizacji. Nieprzyjemny, drażniący zapach. Niekomfortowe badania, podczas których trzymamy w ustach różne „wichajstry”. Fotel trzymający nas w niepewnej pozie, w której mamy poczucie braku kontroli nad własnym ciałem. Brak możliwości oglądania tego, co dzieje się w naszych ustach – a wyobraźnia podsuwa same nieprzyjemne scenariusze… Ale na to nic nie poradzimy, przynajmniej nie przy pomocy artykułu.

Wykrycie bolesnego problemu

Z poważniejszym problemem natomiast – faktem, że niemal każda wizyta oczywiście kończy się wykryciem kilku problemów i mocnymi sugestiami natychmiastowego plombowania, borowania czy czegokolwiek równie strasznie brzmiącego… Spróbujemy sobie poradzić.

Używanie zębów

Naszych zębów używamy codziennie w sposób dość unikalny, jak na używanie części naszego ciała – ich podstawowa funkcja zakłada bowiem wprowadzenie w ich bezpośrednie otoczenie… Zanieczyszczeń, które mogą je zniszczyć. Jemy lub pijemy często, całe życie. A jak dbamy o zęby? Dobrze wiemy, że czynność niewymagana do naszego przetrwania, taka jak mycie zębów, musi wiele razy przegrać z nieodzownym przyjmowaniem pokarmów. Jest po prostu niżej w hierarchii zadań do wykonania niż całkiem wiele innych czynności. Dodajmy do tego fakt, że niewiele osób używa nici dentystycznych i myje zęby po każdym posiłku, pogarszanie się zdrowia z wiekiem, możliwe odziedziczenie problemów z uzębieniem… I jako wynik otrzymamy całkowitą nieuchronność problemów z zębami. W prawie każdym przypadku.

Impuls do wizyty u dentysty

A więc faktycznie, jeżeli wybierzemy się kiedyś wreszcie do dentysty – a najczęściej impulsem będą poważne już problemy, sygnalizowane dyskomfortem czy wręcz bólem – nie wywiniemy się od paru operacji. Będą one nieprzyjemne, inwazyjne, kosztowne… A jeśli trafimy dodatkowo na dentystę który nie traktuje swojego zawodu poważnie, czekają nas dalsze problemy.

Sposób na dentystę

Gdybyśmy natomiast dbali o nasze uzębienie cały czas? W najlepszy możliwy ze sposobów, to znaczy… Chodzili do dentysty regularnie. „Bez powodu” – a więc zanim pojawi się ból. I co to za rozwiązanie, zapytacie? Otóż wtedy okaże się, że taka wizyta jest błaha, krótka i, w porównaniu do wymuszonych postępującymi prawie przyjemna! Jedyne bowiem co nas czeka to:

  • Usuwanie kamienia i osadów nazębnych – tych, z którymi nie poradzimy sobie w domu.
    W zależności od specyfiki problemu dentysta zastosuje tu piaskowanie – delikatne szlifowanie zębów strumieniem specjalnego piasku, lub wykorzystujący ultradźwięki skaling. Oba zabiegi są nieinwazyjne i stuprocentowo bezbolesne, krótko też trwają. Po piaskowaniu trzeba będzie tylko wypłukać usta, po skalingu zaś zęby będą jeszcze wypolerowane – także zero nieprzyjemności.
  • Ozonoterapia – na ząb zakładane jest urządzenie ze specjalną dopasowującą się końcówką, podające ozon – silny utleniacz, który skutecznie niszczy wszelkie bakterie. Znów bezbolesne, nieinwazyjne, niewymagające wierrteł i wierrcenia. Brr. Po zabiegu czeka nas jeszcze pokrycie przedmiotowego zęba specjalnym płynem antybakteryjnym. Całość łatwo może zamknąć się
    w obrębie minuty.
  • Fluoryzacja – zwykłe pokrycie zębów fluorowym specyfikiem. Jedyną niedogodnością jest uprzejma prośba dentysty, żebyśmy przez krótki czas nic nie pili. Tak niewiele, a tak wiele daje.
  • Lakowanie – również bezbolesny i nieinwazyjny drobny zabieg dentystyczny, polegający na wypełnianiu drobnych zagłębień oraz bruzd zębowych specjalnym ochronnym materiałem, który zapobiega próchnicy.

Zawsze mamy wybór

A więc mamy wybór: raz na jakiś czas – powiedzmy, raz na pół roku – możemy wpaść do dobrego dentysty na parę tanich, krótkich i banalnych zabiegów które dramatycznie polepszą naszą odporność na wszelkiego rodzaju dentystyczne przypadłości… Albo przyjść do dentysty po fakcie,
z bólem. Albo z dowolnym niedocenianym dyskomfortem. I zostać zaskoczonym koniecznością wiercenia, skrobania, plombowania i rwania. Wybór należy do Was!

Podziel się opinią

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *